środa, 8 kwietnia 2015

Na pohybel hejterom! Podsumowanie motoryzacyjnego weekendu w Rzeszowie.

Niecodzienne samochody, dym, pisk opon i zapach spalonej gumy, czyli wszystko co najlepsze dla fanów motoryzacji. Pora na "krótkie" podsumowanie motoryzacyjnego weekendu, który pobudził do życia nie tylko mieszkańców Rzeszowa. 

Dwie imprezy motoryzacyjne. O jednej, jaką jest KJS nie ma co pisać. Zamknięta, niemedialna impreza, wyłącznie dla członków Automobilklubu oraz uczestników. Trochę taki bezsens jeśli chce sie promować motoryzacje w Polsce. KJS byłby dobrą zapowiedzią, lub takim wstępem do Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Podkarpacia, oraz Rajdu Rzeszowskiego. Nie wiem i nie rozumiem, dlaczego tak jest, czy to wynika z braku środków, czy Automobilklub robi tą imprezę po prostu na odpierdol. O ile jestem w stanie zrozumieć niechęć do gapiów na dwóch pierwszych próbach, żeby tam któryś człowiek kamieniem w łeb nie dostał, to media bym chętnie po uzyskaniu akredytacji, wpuściła. Jednakże odcinek przy galerii Nowy Świat, można było fajnie nagłośnić i przystosować pod kibiców, aby zainteresowani nie jeździli ma miejsce dwóch wcześniejszych prób i wracali z niczym, po za groźbami, że zostanie wezwana policja jeśli sie nie oddalą. Przeciwieństwem tej porażki, jest dużo mniejsze Krosno i impreza Super OeS Rajdowe Walentynki, która odbywała sie 8 lutego 2015 roku. I choć pogoda była typowo zimowa: śnieg, mróz i jeszcze gratis przejściowa zamieć (film), gdzie barierki latały, ludźmi poniewierało, a mimo to organizatorzy się postarali, przygotowali wszystko bezpiecznie, ale i nie zabraniając ludziom pojawiać się na tym wydarzeniu, wręcz przeciwnie, a osoby robiące zdjęcia, były przyjęte wręcz z radością. 
Wracając do Rzeszowa. Tak jak zapowiadałam wcześniej, było kilka samochodów na, na które można było szczególnie zwrócić uwagę (galeria). Jednak chyba największym zainteresowaniem cieszył się Lancer z załogą Grzegorz Soja / Sławek Kołodziej - zwycięzcami pierwszej rundy Mistrzostw Okręgu Rzeszowskiego w KJS - WYNIKI. Można sie tłumaczyć tym, że równocześnie trwała impreza pod Heliosem, która "ukradła" fanów motoryzacji, ale nie oszukujmy się, te 2 imprezy były akurat tak zaplanowane, że można było pojawić się zarówno na pierwszej jak i drugiej. Jednak z uwagi na fakt, że KJS praktycznie był nierozgłaszany, ludzie jak zwykle z zaskoczeniem patrzyli na przejeżdżające przez Rzeszów samochody. Tak więc mimo nadziei po KJS, który był w listopadzie, ta impreza w dalszym ciągu pozostaje zarezerwowana dla wtajemniczonych. Pozostaje wierzyć w to, że pierwsza runda Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Podkarpacia rozgrywająca się w Rzeszowie 30 - 31 maja 2015 roku, będzie zrobiona na poziomie Rajdu Rzeszowskiego, bo o tym chyba każdy fan motoryzacji marzy. 

A więc szybko zmieniając temat. Impreza z okazji premiery filmu "Szybcy i Wściekli 7" organizowana przez kino Helios i Tor Rzeszów (galeria). Początkowo zainteresowanie może nie należało do największych, choć już na wstępie zmiażdżyło KJSa, też osoby mające nadzieje na pokazy driftu, pewnie się nieco zawiodły widząc miejsce, gdzie owe pokazy miałyby się odbywać, choć, tu warto zaznaczyć, nikt nic o drifcie nie mówił, a na plakacie widniał tylko napis "PALIMY GUMĘ" co jest znaczną różnicą, bo palenie gumy było wykonane w 100%, co może potwierdzić każdy, kto pojawił się pod Heliosem, na więcej niż 10 min. Dym widoczny był już z daleka, dlatego też osoby nawet nie wiedzące o odbywającej się imprezie, wiedziały gdzie mają uderzać. Były gry, konkursy, samochody i świetna atmosfera, można śmiało pogratulować tej imprezy, wszystkim, którzy się w nią zaangażowali, bo chwilami miałam wrażenie, że pojawiło się tam więcej osób niż na Festiwalu Motoryzacyjnym, który obywał się 19 października ubiegłego roku. To chyba doskonały dowód na to, że takie imprezy są w Rzeszowie potrzebne, bo za każdym razem zainteresowanie jest coraz większe. Kto nie był może żałować i obejrzeć sobie film z tego wydarzenia. 


Na koniec kilka słów do hejterów - wybaczcie za słownictwo, ale: wypierdalać! 
Szacunek i zrozumienie - to takie trudne?  Tylko dlaczego w naszym chorym kraju nie jest zaliczane to do jakiś norm społecznych. Ktoś coś robi, organizuje, coś sie uda to trzeba pocisnąć, dowalić, że to samochody do bani, umiejętności gorsze niż kursanta na nauce jazdy. Sama od niedawna siedzę w temacie i tak naprawdę to co robię zawdzięczam tym ludziom. Ich energia i zaangażowanie na tych imprezach motywuje i zachęca do działania. Dodatkowo radość na twarzach tych osób oraz fanów: starych i tych co ledwie chodzą, że mogą podejść, zobaczyć, dotknąć. Oni by spełniać swoje pasje nie pierdzą w domu w stołek, chleją, bądź bawią sie na imprezach, tylko krok po kroku dążą do wymierzonych sobie celów. Smuci i jednocześnie wkurza mnie negatywne nastawienie osób uprawiających inne sporty jak kolarstwo, czy biegaczy (zaznaczam, nie dotyczy to wszystkich!), chcieliby swoje imprezy, by organizować im maratony, blokować ulice, bo co to jest, wstrzymać ruch na kilka godzin - jasne! Jednak, gdy tu bawimy sie na parkingu, lub w przypadku KJS samochody jadą na miejsce prób w normalnym ruchu ulicznym, nie stwarzając zagrożenia dla innych uczestników ruchu, bądź o zgrozo zostanie zablokowany kawałek miasta jak na odcinku medialnym Rajdu Rzeszowskiego, to wielkie problemy, bo już hałasują, blokują, przeszkadzają. Już nie wspomnę o coraz mniejszym braku życzliwości do organizowania testów i miejsc do trenowania. Imprezy motoryzacyjne będą cieszyć się coraz większym zainteresowaniem - to jest pewne. Dobrze zorganizowane, są bezpieczne i można się na nich świetnie bawić, nawet nie będąc w temacie, bez ryzyka, że ktoś komuś ryja obije.
Ludzie opanujcie sie, bo co jak co, ale sport powinien jednoczyć. Ja trenuję jedno, Ty trenuj sobie co tam chcesz. Ludzie są dziwni, a mam wrażenie, że z każdym rokiem bywają coraz bardziej skretyniali. 
Więc może zamiast pierdolić bez końca, że coś nie pasuje, to weź rusz dupe i weź sie za siebie?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz